dzień 13

Zwykły wpis

OSTATNI dzień warsztatów. I kolejne dwa przedstawienia; jeden dla dzieci, a drugi dla rodzin. No i licytacja, ale dopiero po drugim występie. A tak, to to samo co wczoraj, ale wystawialiśmy dwa występy pod rząd z półgodzinną przerwą. I nie było drożdżówek.

Dzisiaj dostaliśmy też koszulki z LwT. No i się zaczęło- „podpisowa gorączka”. Mieliśmy bowiem kilka markerów i praktycznie wszyscy chcieli, żeby uczestnicy LWT podpisali mu sie na koszulce. Panie po pewnym czasie (gdy już goście czekali za drzwiami) upominały abyśmy juz przestali podpisywać, ale i tak nikt chyba nie słuchał i dopiero gdy pani już kazała iść za kulisy uspokoiliśmy się. 😀 Ostatni dzień. Najbardziej wzruszający. Niektórzy się widzą po raz ostatni, a niektórzy może się kiedyś jeszcze spotkają?

 

Dziękujemy wszystkim prowadzącym , technicznym, pedagogom i w ogóle wszystkim, dzięki którym „Lato W Teatrze” po prostu… JEST. Dziękujemy Wam za to, że pokazaliście nam, że nie zawsze dobrze móc robić co się chce, że rodzice są bardzo ważni, że samotność… nie rozwiązuje problemów. Dziękujemy, że zajmowaliście się nami i prowadziliście zajęcia w sposób, dzięki któremu miło spędziliśmy czas wakacyjny. DZIĘKUJEMY!

(ALA)

Zwykły wpis

WIELKI FINAŁ!!!!!

Cały dzień prób. Dosłownie. Od rana nie robiliśmy nic innego: tylko próby, od 9 do 16. Podczas jednej z nich na ostatnią chwilę pan Zbyszek zamontował system dzięki, któremu mogliśmy zwijać i rozwijać kurtynę. A no właśnie! Pani Mariola wybrała mnie i Bartka, abyśmy się zajmowali kurtyną. Pan Zbyszek nie zrozumiał do końca zamiarów p. Marioli i musiał domontować linkę do kurtyny. Ale na próbach się zacinała. No i p Zbyszek musiał latać od jednej do drugiej (ale tam na górze) i poprawiał nam linki 🙂 I jeszcze panie zdecydowały, że nasza grupa będzie miała spray’e podczas buntu. 🙂 W czasie prób puszczali już gotowe filmy. I ten nasz trailer… jest genialny! Wspaniały, wszyscy tak mówili, a Bartek… podczas jego „lektorowania” wycofał się w kąt i zakrył koszulka. Ale oczywiście odsłonił oczy aby zobaczyć jak to wyszło 🙂 a wyszło SUPER!! A komu zawdzięczamy montaż naszego trailera? Oczywiście panu Adrianowi. 🙂 Potem przerwa na obiad. I znowu próby. Zdążyliśmy zrobić dwie próby. A potem… pani Mariola wpuściła gości. A my tam za kurtyną czekaliśmy w totalnym milczeniu, wszyscy przygotowani do występu. Pani przedstawiła prowadzących, technicznych, pedagogów i… zaczęło się. Zgasło światło, poleciał film, bunt… i tak się toczyło nasze przedstawienie. I po pewnym czasie się skończyło. I nie zemdleliśmy! Bo na próbie generalnej mdleliśmy na koniec. A na samym pokazie już nie. 😥 No ale trudno. A potem rozpoczęła się licytacja. Prowadziła ją pani Mariola A córka pani Alicji (Zuza, która ma rok) skutecznie prezentowała produkt licytacji 🙂 A postać idealnej mamy poszła za 111zł. 🙂 dla porównania idealny tata za 80 zł. 😀 Ale wszystko było ok. No oprócz incydentu z Magdą z grupy muzycznej, która trafiła do szpitala, z powodu astmy. Ale wszystko z nią w porządku. A podczas przedstawienia nic się nie stało. Ufff! :-p

dzień 11

Zwykły wpis

Dzisiaj już mieliśmy zajęcia z panią Alicją. Pisaliśmy notatkę prasową o pokazie finałowym i projektowaliśmy plakat zapowiadający nasz pokaz. Używaliśmy pisaków i czerwonej włóczki. Rozłożyliśmy kartki na podłodze i rysowałyśmy. Wiecie jak ciężko robi się dwa plakaty na podłodze, w ciasnej garderobie na wielkim szarym papierze??!! Ale i tak nam wyszły, ale ponieważ nie zmieściły się na drzwiach powiesiłyśmy je na ścianie we foyer. Potem wróciłyśmy do garderoby i robiłyśmy okładki do książek, w których będą teksty wierszy, które sami pisaliśmy. Będą sprzedawane na licytacji. Potem poszliśmy na obiad. Dzisiaj mieliśmy zajęcia (zamiast z panem Adrianem) z panią Mariolą. Mieliśmy próbę z grupą aktorską. Na próbie Bartek i Wojtek mieli wbiec (w czasie black’a) i postawić krzesła na środku sceny. Wbiegali z przeciwnych stron, więc po trzech próbach… zderzyli się 😀 i pomimo, że było ciemno i tak to wszyscy widzieli. 🙂 no i oczywiście cała sala w śmiech… pomimo, że pani kazała być cicho. A gdy Matylda miała wnieść Kubusia na rękach… ten wypadł jej z rąk za kulisami. I cała sala w śmiech 😀 Tu jest naprawdę świetnie! 🙂

(ALA)

dzień 10

Zwykły wpis

Dzisiaj nasza (i jeszcze dwie inne) grupa miała zajęcia w teatrze. My się rozgościliśmy w… garderobie 🙂 Montowaliśmy film z „białej wojny” 🙂 Bardzo fajnie nam to wyszło. Piosenka pasowała idealnie, podobnie jak sceny 🙂 Po pokazaniu naszego filmu pani Marioli, ruszyliśmy za nią na scenę, aby zagrać w jednym z momentów z pokazu finałowego. Później poszliśmy do studio nagrań, aby Bartek mógł stać się naszym lektorem do trailera. Potem poszliśmy na obiad. Po obiedzie (można by powiedzieć sos z makaronem) poszliśmy nagrać jeszcze raz naszego lektora, bo wcześniej powiedział to bardzo „recytatorsko”. A on miał to powiedzieć tak po „bartkowemu” 🙂 Po wielu próbach udało się to nagrać bardzo fajnie. Potem robiliśmy zaproszenia dla rodziców na pokaz finałowy. Po uporaniu się z tym niewiarygodnie trudnym zadaniem 😉 udaliśmy  się na scenę. Pani Mariola chciała nam pokazać, w którym momencie mamy wchodzić na scenę. Ta próba trwała do końca zajęć, więc nie działaliśmy dzisiaj z p. Alicją. To będzie wspaniały występ! I bardzo śmieszny 🙂 Ale nic więcej nie powiem!

dzień 9

Zwykły wpis

Dzisiaj też było niesamowicie gorąco. Duszno przede wszystkim.
Nareszcie! Całe przedpołudnie z p. Adrianem kręciliśmy sceny do naszego trailera. Każdy z nas miał swój kostium; ja miałam niebieską pelerynę, Asia skrzydła anioła (dlatego się nazywa Angela), a Bartek… kamizelkę obszytą gazetami i przypięta litera „S” na plecach. Miał też swoja koszulkę z „S” na przodzie. Miał więc podwójną „S”. W końcu to SuperSuarez, no nie? Zaciągnęliśmy też do filmu kilka dziewczyn ze starszej aktorskiej. No tak. One grały. A Wojtek ubrał się w specjalny kostium (zielony), zielone rajstopy, zielone rękawiczki i zieloną… pończochę na głowę!! Wyglądał naprawdę śmiesznie! 🙂 Ubrał się tak dlatego, bo pracowaliśmy na GreenScreenie. Musiał się więc wystroić w zielone rzeczy. 🙂 Potem poszliśmy na obiad. Po nim jeszcze kończyliśmy nasze sceny, bo nie zdążyliśmy przed obiadem. Potem od razu poszliśmy na scenę i tam uczyliśmy się refrenu naszej piosenki, którą będziemy śpiewać na pokazie finałowym. Po prześpiewaniu jej dostaliśmy informację, że grupa aktorska starsza, muzyczna i dziennikarska mają następnego dnia iść od razu pod teatr. Potem poszliśmy do pani Alicji, aby dalej kończyć mapę. I właśnie gdy byliśmy na swoich zajęciach rozpętała się burza. Znaczy nie taka groźna, ale jednak 🙂 Pisaliśmy o naszej wyprawie (znaczy o tej, którą przebyliśmy na mapie). Mi to zajęło trzy strony. 🙂 Na szczęście gdy nadszedł koniec zajęć już przestało padać 🙂

(ALA)

REFREN NASZEJ PIOSENKI:

Gdy odlecisz w siną dal

wolny jak ptak

Wtedy poczuć możesz 

czym wolność jest

O tak!

Miłość daje wolność

Gniew napędza strach

Śpiewaj o wolności 

Idź odważnie w świat!

dzień 8

Zwykły wpis

Dzisiaj mieliśmy pierwsze zajęcia z p. Adrianem. Powiedział nam, że mamy do zrobienia trailer do filmu o superbohaterach. Więc wzięliśmy się do roboty. Na wielkiej kartce wypisywaliśmy cechy naszych bohaterów i imiona. Pan powiedział, że nie ma głupich pomysłów, więc Bartek chyba postanowił to wykorzystać. Gdy wymyślaliśmy postać Asi Bartek zaczął wymyślać jakieś ogromne majtki, duże uszy itp., aż w końcu p. Adrian go uspokoił i powiedział, że potem będziemy wymyślać jego superbohatera. Po pewnym czasie, po wielkiej burzy mózgów, powstali Angela (Asia), Willa (ja) i SuperSuarez (Bartek). Jak by co, to moją superbohaterkę wymawia się „Łila”. Piszę o tym dlatego, że miałam już wiele przekręceń. Bartek to SuperSuarez dlatego, że jego specjalność to… gryzienie 🙂 A Suarez wiadomo co zrobił na Mundialu… Narysowaliśmy też naszego storyboard’a, na którym rozmieściliśmy wydarzenia. Nazwaliśmy naszą trójkę bohaterów AirMaxy. Pomysł tan padł gdy spojrzałam na buty Bartka. 🙂 Ale dzisiaj nie było nam dane ożywić naszych bohaterów, bo poszliśmy na Krakowską i kończyliśmy sondę uliczną. Było niesamowicie gorąco i parno. Nawet był tam taki zraszać, przy którym bawiły się dzieci. Potem poszliśmy od razu na obiad.

Następni przejęła nas p. Ala. Kończyliśmy naszą mapę. Wymyślaliśmy potwory, które będą straszyć w naszym świecie 🙂 Potem każdy z nas dostał swój kolor włóczki i prowadził sznurek przez mapę. Była to nasza droga podróży po tym świecie. Mieliśmy potem ją opisać (oczywiście była to nasza zmyślona podróż, która się odbywała w miejscach z naszej mapy). W niektórych miejscach przecinały się nasze nitki. Np. na Powalonych Drzewach gdzie się wszyscy spotkaliśmy Bartek chciał nas (mnie i Asię) pozabijać, użyć tasaka, całego wojska i w ogóle… Pani więc przeprowadziła z nim rozmowę na temat „dlaczego chce nas pozabijać”. Bartek odpowiedział „bo tak”. A potem pani doszła do wniosku, że chyba dlatego, że wcześniej się z nim spotkałam na jego wyspie i się pokłóciłam o to kto wygra Mundial. No to on się zdenerwował i chciał mnie zabić, a Asia mówi „porozmawiajmy”, ale on jest tak wpieniony, że ją też chce zabić. Ale na szczęście wszyscy wychodzą z tego cało, bo okazało się, że Bartek jest Don Kichotem. 🙂

(ALA)